Czy wiesz, że w kulturze żydowskiej imię oznaczało tożsamość, cechy, esencję i potencjał osoby? Nadanie imienia definiowało, kim dana osoba ma się stać. Wraz ze zmianą drogi życiowej, otrzymywała ona nowe imię.

Ksiądz abp Grzegorz Ryś stawia pytanie: Czy znasz słowo, które jest Twoją definicją? Słowo, które jest tekstem o Tobie? Jedno słowo Boga, które ma się spełnić tylko i wyłącznie poprzez Ciebie. Słowo, o Tobie, ku któremu Bóg Cię wyposażył, któremu towarzyszy namaszczenie, siła, moc, łaska, mądrość, miłość? Dla każdego z nas to jest inne słowo.

DUCH PANA SPOCZYWA NA MNIE, BO MNIE NAMAŚCIŁ, BO MNIE POSŁAŁ, BYM…

Właśnie, abym co? Abym co rozbił, co robiła?
Nie chodzi o ogólniki, frazesy, truizmy, pobożne życzenia, które lubimy powtarzać, zasłaniać się nimi, zbijające się w papkę wyświechtane słowa znaczące wszystko i często już nic: bym kochał, był dobry, robił dobre uczynki, etc.

Chodzi o KONKRET DLA CIEBIE. Jeżeli słyszysz tysiące razy, że Twoje życie ma sens, niezależnie, czy w to wierzysz, czy nie, to czy zadajesz sobie pytanie: A tak właściwie to dlaczego go ma?

Co jest Twoim zadaniem? Jakie jest Słowo, o którym myśli Bóg, gdy myśli o Tobie, którym nazwałbyś się Ty sam, którym nazwaliby Cię ludzie?

Z czym kojarzą Cię ludzie? Co promujesz? Do czego dążysz? Czy to co robisz na co dzień w codziennych relacjach, w działaniach  jest spójne z Twoją definicją? Z Twoim Słowem o Tobie samym / samej?

Inaczej mówiąc (marketing stawia te pytania raz po raz) w czym jesteś dobry, co jest Twoją mocną stroną, jak możesz służyć, pomagać innym?

PARĘ MIESIĘCY WCZEŚNIEJ: PYTANIE O WIZYTÓWKĘ

Zanim przyjaciółka naprowadziła mnie na rozważanie Księdza Rysia (jak powyżej) jakiś czas temu wraz ze znajomym otrzymaliśmy zadanie przygotowania warsztatów dla małżeństw. Ludzi świadomych, stale pracujących nad sobą i swoimi relacjami w małżeństwie, czyli… wymagających. Uważaliśmy bardzo, by nie zaproponować im po raz kolejny tego, co słyszeli już tysiące razy.

Zdecydowaliśmy się przeprowadzić małżeństwa przez ścieżkę identyfikacji misji ich małżeństwa. Temat ewoluował podczas pracy nad nim i koniec końców postawiliśmy przed małżonkami cel: OKREŚLIĆ TOŻSAMOŚĆ SWOJEGO MAŁŻEŃSTWA. Czyli nie misji męża, nie misji żony z osobna, a ich razem jako odrębnej całości w jedności.

Kolega wpadł na fantastyczny pomysł, by sfinalizować warsztat małżeńską wizytówką. Każde z małżeństw miało wypisać na wizytówce swoje odnalezione, nowe nazwisko, swoją tożsamość.

W podsumowaniu mailowym dodałam od siebie o swoim małżeństwie: w wielu rzeczach jako małżeństwo niedomagamy, ale co do jednego nie mam wątpliwości. Nasze nazwisko brzmi ROZMOWA.

W tym miejscu warsztaty i napotkane później rozważanie splotły się w całość. Zyskałam potwierdzenie intuicji i przekonania, które w sobie nosiłam: Poza metryczką w dokumentach i dowodzie mamy swoje jedyne niepowtarzalne imię, nazwisko, słowo. Dobrze, by je ODKRYĆ.

GDZIE ZACZYNAJĄ SIĘ SCHODY?

Schody zaczynają się dość szybko. W naszych sercach i umysłach: w obawach przed odkryciem, przed odrzuceniem, obśmianiem, i źle rozumianej skromności: A co powiedzą ludzie. Nieładnie się tak przechwalać i wymądrzać. Jakim prawem przypisujemy sobie zasługi tu, gdzie ich nie mamy. Etc, etc.

No więc, czy ja i mój mąż jesteśmy mistrzami rozmowy? Nie. Czy potrafimy i chcemy rozmawiać zawsze, o wszystkim i z każdym bez wyjątku? Zdecydowanie nie. A ze sobą samymi potrafimy się zawsze dogadać, a z innymi? No… nie. (Ba, są wręcz osoby i rozmowy, których unikamy jak ognia).

No to jakie mamy prawo przypisywać sobie kompetencje w obszarze rozmawiania? Mamy. A skąd wiemy? Z doświadczenia. Z dziesiątek, setek godzin rozmów z osobami, bardzo intymnych i bardzo docierających do sedna spraw, które zmieniały bieg życia. To historia naszych relacji, którą odkrywaliśmy latami. To nasza esencja. To rdzeń naszego wspólnego bycia ze sobą i we wspólnocie. To przekonanie głęboko w nas.

DO JEROZOLIMY NIE W RYDWANACH A NA OSIOŁKU

Tak więc boimy się jednak wyjść do ludzi i świata z tym Słowem o sobie na ustach. Bo po pierwsze boimy się obśmiania, po drugie, to… zobowiązuje.

Przecież skoro tacy jesteśmy w czymś dobrzy, to dlaczego w tym właśnie obszarze popełniamy „błąd a”, „błąd b”, „błąd c”? (Ja na przykład obok dobrego rozmawiania, mam też i sporą słabość do tysiąca dygresji w jednym wątku, zdań wielokrotnie złożonych, wprowadzania wszystkich jakże istotnych szczegółów, bo przecież rozmówca musi dobrze zrozumieć o co w tym chodzi, więc dokładnie mu wytłumaczę, potrafię gadać i gadać i… po rozmowie). Sęk w tym, że nasz potencjał to nie nasze zasługi, a moc doskonali się w słabości. Zauważyliście, że Skałą został emocjonalny Piotr? Król urodził się w stajni, a do Jerozolimy wjechał nie w rydwanach a na osiołku. W tym znaczeniu – wszyscy jesteśmy… osiołkami. (Kto się nie poczuwa – przepraszam).

ZOBOWIĄZANIE

A jak ktoś zwróci się do nas o pomoc w tym obszarze, skoro się zobowiązuję, że robię coś dobrze? (Tak wiem, słowo „zobowiązanie” nie każdej osobie musi odpowiadać). Poznanie i przyznanie się = ODKRYCIE światu i życiu do własnej misji i tożsamości zobowiązuje. Staje się moim zobowiązaniem, wymaganiem wobec mojej osoby, moim drogowskazem, posłannictwem, moją misją. Opisem mnie samej. Wtedy zyskuję spełnienie oraz sens bycia w świecie dla innych.

Tak więc:





JAKIE JEST SŁOWO, KTÓRE JEST TWOJĄ DEFINICJĄ? SŁOWO, KTÓRE JEST TEKSTEM O TOBIE?

Asia Rozmowa, domrozmowy.pl

POST SCRIPTUM 1.:
„W języku hebrajskim słowo oznaczające duszę – neszama – jest zapisywane czterema literami nunszinmem i hei. Natomiast hebrajskie słowo oznaczające imię – szem – jest zapisywane dwiema literami szin i mem, zatem jest niejako zawarte w słowie neszama, wskazując na istnienie głębokiego związku między czyimś imieniem a  duszą, esencją. Istnieje też pogląd, że wyższa dusza wnika w dziecko w chwili, gdy zostaje mu nadane imię.

Co więcej, słowo neszama pochodzi od słowa neszima – dech, tchnienie. W Księdze Rodzaju czytamy: „I tak utworzył Wiekuisty, Bóg, człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech (neszima) żywota, i stał się człowiek istotą żyjącą” (2, 7). Istota (esencja) duszy jest Boska, a imię danej osoby odzwierciedla tę właśnie istotę.”

Bella Szwarcman-Czarnota, Imię w tradycji żydowskiej
http://www.naszczas.pl/biblia/opowiesci-biblijne/imie-w-tradycji-zydowskiej/

POST SCRIPTUM 2.:
Abp Grzegorz Ryś | Czy znasz słowo, które jest Twoją definicją?

POST SCRIPTUM 3.:
Uczciwie przyznałam, że lubię dygresje.

POST SCRIPTUM 4.:
No dobra, bardzo nad tym pracuję 😉